| Ludzie teatru |
 |
Aneta Krauze - oficjalnie i nieoficjalnie uparta. Bywa łagodna w lenistwie i w pracy. Wrażliwa na słowo, na dźwięk, na niesprawiedliwość, na głupotę, na chamstwo. Czasami ma rację, a coraz częściej szczęście. Niezła w abstrakcji, w konkrecie fatalna. Artystycznie trwa i ... "bezlitośnie gra".
A obecnie obserwuje poczynania "Upartych" jako widz. Jej wspaniała przygoda z Teatrem Ludzi Upartych dobiegła końca. Teraz już zawsze będzie "w misce księżyc widzieć"...
Szanowni Uparci!
Podobno nadmiar miłości szkodzi. Jeśli chodzi o miłość do Was - wcale mi to nie przeszkadza.
Dominika Sebastian - energiczna wielbicielka herbaty z dwiema łyżeczkami cukru. Zakochana w Aniołach, będących jej "kumplami" od serca. Obserwatorka poczynań ludzkich. Wrażliwa artystyczna dusza ubolewająca nad brakiem skrzydeł.
Krzysztofa Pospieszna - teatr to miejsce gdzie spotykam się ze wspaniałymi ludźmi, pozyskuję nowe doświadczenia, uczę się, a przede wszystkim bawię. Sprawia mi to ogromną przyjemność i pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości. Teatr to również miejsce gdzie panuje cudowna atmosfera, gdzie można wcielić się w kogoś zupełnie innego i zapomnieć o otaczającej nas szarej rzeczywistości.
Moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych nie trwała zbyt długo, bo zaledwie dwa lata. Zdążyłam zagrać w "Ptasim radiu" oraz "www_itkacy@pl". Z ekipą Upartych spędziłam cudowne chwile na próbach i podczas przedstawień. Będzie mi brakowało spędzanego z Upartymi czasu, jednak jako wielbicielka teatru będę śledziła Ich poczynania z widowni.
Dominika Eichberger - Teatr to zwyczajnie inny świat. Inny niż ten szary, mnogi od dwulicowców, zachlapany ludzkimi nieżyczliwościami, brudny od kłamstw. To miejsce, gdzie naprawdę można wszystko! Bo przecież to w nim można zrobić coś dla siebie. Tam naprawdę zdarzają się cuda i spełniają marzenia:) Zawsze warto oderwać się od zwykłego, przyziemnego świata i zapomnieć o problemach. No właśnie, a co to w ogóle są te problemy;)? Wciąż z przyjemnością próbuje skupiać się na tym co robię i przekonałam się, że warto dawać z siebie 100%! A jeśli czasem nie wychodzi..? To nic! Wyjdzie w następny wtorek, piątek czy inny dzień:)! Przez postawienie pierwszych kroków w tym zaczarowanym miejscu, poznałam także wiele wspaniałych charakterów, a to co nas łączy to "radość najpiękniejszych lat", które mam nadzieję kiedyś wszyscy razem będziemy bardzo mile wspominać:) Oczywiście nie tyczy to się tylko młodych ludzi, ale także tych, którzy już jakoś poukładali swoje życie, są ustatkowani i dźwigają swój zapchany doświadczeniami bagaż... W Teatrze nie odczuwa się znacznych barier wiekowych, mimo, że wobec dorosłych niektórzy z nas to jeszcze ładnie ujmując „niedorostki”, ale to wszystko przez tworzoną ciepłą atmosferę i fakt, że niezależnie od wieku jest w nas pełen rozkwit poprzez zamiłowanie do tego samego:) Jednak przede wszystkim i co chyba jest najważniejsze, teatr dał mi siłę, wiarę w siebie i pozwolił z czasem innym także uwierzyć we mnie i zaufać mi. Bo przecież ważne jest, żeby ten czas dobrze przeżyć...:)
Aleksandra Kamińska - od zawsze lubiłam występować na scenie. Wejść na środek i poczuć nutkę tremy gdy kilkadziesiąt par oczu skierowanych jest tylko na Ciebie, a kilkadziesiąt par uszu wsłuchanych w Twoje słowa... po prostu coś wspaniałego. Na jesieni 2008 roku postanowiłam wziąć udział w castingu, który odbył się w Teatrze Impresaryjnym we Włocławku i tak zaczęłam pracę z "Teatrem Ludzi Upartych".
Mateusz Jesionowski - swoją przygodę z Teatrem Ludzi Upartych rozpocząłem w 2008 roku, od castingu do spektaklu "www_itkacy@pl". Od zawsze marzyłem o zawodzie aktora, a bycie w zespole jednego z najstarszych teatrów amatorskich w Polsce to dla mnie nie tylko wielki zaszczyt ale i wspaniała lekcja aktorstwa.
Ola Górska - do grupy teatralnej dołączyłam w 2008 roku, na castingu do realizacji nowego przedsięwzięcia jakim niewątpliwie jest spektakl "www_itkacy@.pl". Odkąd dowiedziałam sie ze wystąpię w przedstawieniu na deskach Impresaryjnego, teatr traktuje jak drugi dom. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła go opuścić. Chyba, ze dostane propozycje lotu na Księżyc, albo mnie wywalą... Ludzie Uparci pobudzają mnie do życia. Dzięki nim mam nadzieje ma lepsze jutro... A pozytywne nastawienie reszty zespołu daje mi powera na resztę dnia.
Agnieszka Gulatowska - mam 14 lat i chodzę do 1 klasy gimnazjum. Teatr jest dla mnie wielką przygodą i szkołą życia. Lubię wcielać się w różne postacie. Jest to dla mnie niezwykłe że przez pewien czas można być zupełnie kimś innym. Moją drugą pasją jest taniec. Lubię również jeździć konno.
Natalia Szałańska - jestem zwykłą dziewczyną z niezwykłą duszą. Teatr traktuję jak refleksję nad samą sobą, jak świat - nieco inny niż rzeczywistość - w którym na chwile wcielamy się w tak różne postacie, często dalekie od nas. Jedyną pasją która pochłania mnie jeszcze bardziej jest taniec. Jestem szczęśliwa, bo dzięki temu co robię, mogę cząstkę siebie podarować innym.
Henryk Michalak - okazuje się, że emeryt nie musi wcale siedzieć i biadolić - lecz może odnaleźć w sobie nieodkryte kiedyś zainteresowania - np. teatr..., który daje mu nie tylko osobistą satysfakcję ale także widok uśmiechniętego i zadowolonego widza.
Dorota Kasiorkiewicz - do teatru Ludzi Upartych należę od 2008 roku. Od tamtego czasu moje życie bardzo się zmieniło. Zaczęłam wierzyć w siebie. Łatwiej jest mi nawiązywać kontakty z ludźmi. Teatr od zawsze był moją pasją, ale teraz pochłonął mnie całkowicie. Prócz tego lubię także pisać prozę. Kto wie, może kiedyś napiszę powieść, którą ktoś później wystawi na scenie.
Krzysztof Makaruk - chciałem być piosenkarzem, "bawiłem się" w kabarecie o wdzięcznej nazwie DZIABUŁA (od "dziabania" kultury), założonym przez biologów na UMK, ale od 33 lat (co za wiek, co za wiek!) jestem w Teatrze Ludzi Upartych, jako... dramatyczny (sic!) aktor-amator.
Kocham teatr, kocham scenę i jej magię i jest to MOJA WIELKA MILOŚĆ. Chyba odwzajemniona, bo jestem tutaj, gram, poznaje wspaniałych ludzi- takich samych, jak ja pasjonatów teatru i jego magicznych desek! Że o kulisach nie wspomnę! Tam to bywa- dzieją się różności gdy gramy!!!
Zacząłem w 1976 roku od tytułowej roli Fircyka w "Fircyk w zalotach" Zabłockiego. I tak "fircykuję" z przerwą, do dzisiaj! Dodam, jako sufler i inspicjent też. Dzięki mojemu skromnemu talentowi (bez zbytniego samouwielbienia to piszę), a i danej mi od Matki Natury fajnej vis comica -dostrzeżono to i „rzucono na szerokie wody”, bym bawił, rozśmieszał, ale i dawał powody do refleksji nad życiem. O rany, ale patos!!!
Zagrałem ponad 200 razy, głównie na scenie naszego Teatru Impresaryjnego, którą wprost uwielbiam. Uwielbiam za klimat, tajemniczość, magię, ale i urok niepowtarzalny!
Byłem i Dyndalskim w "Zemście", i narzeczonym Iwanem w "Oświadczynach" i pastuszkiem w "Pastorałce", jak i bogatym prostaczkiem - panem Jourdain ("Mieszczanin szlachcicem"). Była rola burmistrza ("Lokomotywa"), czy Radosta w "Ślubach panieńskich". Jakże w niej odmieniono moją fizis! Cudnie, cudnie Panie Reżyserze. Był i uroczy Osiołek w "Ptasim radiu". Równie sympatyczna rola. A kostium? O Boziu, jaki extra. Robił furorę!!! I ta kokardeczka na ogonie! Dla mnie rewelacja. Zaś w "www_itkacy@pl" inne moje oblicze i inny rodzaj zadowolenia z postaci którą gram. Kuzyn-poeta a'la "skóracz", czy harleyowiec. Bosko, bosko, niebiańsko niemal. A poza tym jestem okrutnie leniwy!!! (To akurat prawda nad prawdami!!!) Roli uczę się, oj jak długo, długo...! Wogóle uwielbiam nic nie robić... I lubię podróże. Te bliskie i te dalekie. Ale i egzotyczne. Zapraszam wiec do podróży wspaniałej, podróży w świat teatru. Tu dzieją sie cuda, działa tajemna magia. Nie można tego nie przeżyć. TRWAJCIE W UŚMIECHU, bo "Śmiech jest tym dla duszy, czym powietrze dla płuc!" Autor to Louis de Funes. Mój niedościgniony wzór aktora komediowego.
Tomasz Łodygowski - kim jestem? Gdy czytam stare strony swojego pamiętnika mam wrażenie, że pisał go jakiś samotny psychopata. Chyba przedstawiam siebie w złym świetle, ale dzięki temu później nie ma rozczarowań. Bywam denerwujący. Zmieniam humor razem z pogodą. Dlaczego przyszedłem do Teatru Ludzi Upartych? Ano dlatego, że od dzieciństwa chciałem wyjść na scenę. Poczuć na sobie setki spojrzeń. Pan z siwymi wąsami w teatrze, który nerwowo obracał kluczami w dłoni, umożliwił mi to.
Chwała mu za ten ryzykowny ruch. Ulubiony cytat? "Świat jest sceną, tylko sztuka jest źle obsadzona". Co najbardziej lubię robić? Chyba udawać arlekina i rozśmieszać znajomych. Za jeden uśmiech drugiej osoby jestem w stanie zrobić niemalże wszystko. Czego nie lubię? Swoich wad, kompleksów i pysznych ludzi. Czy uważam, że Włocławek jest ponurym miastem? Tak. Jak można uciec od Włocławka? Nie wiem, mnie tu nie ma. Ulubiona powieść? Piotruś Pan. Ulubiony dramat? Kordian.
Ulubiony aktor? Al Pacino. Co jeszcze lubię robić... brzdąkać na gitarze, chodzić po parku, oglądać filmy w pustym kinie, kąpać się w jeziorze zimą, recytować wiersze na dziesiątki sposobów, jeździć stopem (coś wspaniałego!), ćwiczyć na siłowni, przebierać się za nietypowe postaci np. Joker, Kurt Cobain, McGyver, Pretty woman... nie ma takiej możliwości, żebym się nudził. Ciągle coś majsterkuję, buduję, wykopuję, przekręcam, dokręcam... Kocham? Tę jedną. Jedyną. Kim chciałbym zostać w przyszłości? Sobą.
Paweł Drzewiecki - najpierw były konkursy recytatorskie i szkolny Teatr Atelle, działający przy IV L.O. im. K.K. Baczyńskiego, którego jestem absolwentem, następnie monodramy: "Ostatni monolog" w reżyserii Jana Polaka i "Zmęczony anioł" przygotowany we współpracy z Eugeniuszem Gajewskim. Potem zaczęła się przygoda z radiem: przez rok autorska audycja literacka "Słowem malowane" w Radiu "W", a przez dwa kolejne poranne pasmo "Dzień dobry Włocławek" w Radiu GRA. W tym samym czasie zrealizowałem poetycko-muzyczny recital "Słowa" i ukończyłem studia polonistyczne na włocławskiej PWSZ.
Po drodze bezskutecznie pukałem do drzwi PWST w Krakowie. Jednak prawdziwą szkołę teatru dostałem od Jana Polaka, podczas prób do "Kartoteki" Tadeusza Różewicza. Tym spektaklem wszedłem do zespołu Teatru Ludzi Upartych. Dziś myślę, że wbrew młodzieńczym marzeniom, była to najciekawsza droga do aktorstwa. Bo jak mawiał bohater mojego ulubionego filmu "...życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz na co trafisz". W TLU miałem szczęście zmierzyć się jeszcze z rolami: Nibka w przedstawieniu pt. "www_itkacy@pl" i Kreona w "Antygonie".
Aktualnie studiuję dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Łódzkim oraz podyplomowo emisję głosu w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie. Ponadto jako pracownik Teatru Impresaryjnego zajmuję się edukacją teatralną- prowadzeniem warsztatów dla młodzieży oraz pracą ze szkolnymi zespołami teatralnymi. Co do jednego mam pewność- jestem teatroholikiem. Proszę mnie z tego nie leczyć.
Paweł Rodecki - moja przygoda z teatrem zaczęła się w roku 2003, kiedy przychodziłem z córką Aleksandrą na próby sztuki pt. "Pastorałka". Dzięki sugestii dyrektora Jana Polaka spróbowałem swoich sił na scenie, co zaowocowało rolą Krawca w "Mieszczaninie szlachcicem" Moliera. Spektakl "www_itkacy@pl" będzie moją czwartą premierą w Teatrze Ludzi Upartych. Moje hobby to historia Włocławka.
Dorota Maria Franciszka Salamończyk - wcielona do Teatru Ludzi Upartych w październiku anno domini 2003. Bezgranicznie ukochawszy scenę, wiernie miłuje ją do dziś i miłować będzie do końca świata, aż po wieki wieków. Ruda. Permanentnie uzależniona od: starych walizek, picia herbaty, jaśminu, trzasku płyt gramofonowych, inwazyjnie zakochana w latach trzydziestych, patefonach i swym sześciokilowym kocie.
Lubi: chadzać po trawie boso, wianki z rumianków, suszyć kwiaty, tworzyć malunki bardzo surrealistyczne jak również także anioły wytwarzać, ciszę.
Obecnie zmaga się z losem na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, na Wydziale Nauk Społecznych, kierunek- kulturoznawstwo. Zapytana: I co teraz? odpowiada: „… i znów upór żeby powstać i znów iść, i dojść do celu” jakim jest Akademia Teatralna w Warszawie. Co do Teatru Ludzi Upartych, przewrotna Dorota zastrzega uparcie i zawzięcie: ja tu jeszcze wrócę!!!!
Piotr Gutowski - "...Życie nie daje nam tego co chcemy, tylko to co dla nas ma..." - widać dla mnie miało m.in. to... Teatr! A jak się zaczęło? Nie będę wypisywał sloganów typu: zawsze o tym marzyłem! Czy też - od dziecka mnie to pociągało! Nic z tych rzeczy... Bo tak naprawdę na mojej drodze życiowej pojawił się któregoś dnia człowiek, który w trudnych dla mnie chwilach podał mi rękę i dał szansę, wierząc, że ją wykorzystam... I właśnie tak, a nie inaczej, zaczęła się moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych! Nie będę również opisywał ról, które zagrałem - bo i po co - to już historia! Jeśli ktoś je zauważył to dobrze, jeśli nie to widać za mało się starałem! Jedno jest pewne: warto było!
To uczucie mrowienia na całym ciele, pocenie się dłoni trema... rosnąca adrenalina... delikatny zapach kurzu na scenie wysuszający gardło i nos, i płynące, pod kostiumem, niezauważalnie dla widza krople potu od temperatury, którą wytwarzają światła reflektorów! A do tego wszystkiego ta niesamowita i zarazem wspaniała atmosfera w zespole! I to nie tylko między reżyserem i aktorami ale i osobami tworzącymi scenografię, muzykę, kostiumy... Jedna wielka rodzina! Drugi dom! To wszystko sprawia, że praca nad kolejnym przedstawieniem z "Upartymi" to przyjemność... Ogromna przyjemność i satysfakcja z tego co się z tą wielką rodziną robi!
To spełnienie marzeń... Moich marzeń! Bo tak naprawdę "...Mieć marzenia, to rzecz piękna. Mieć z kim marzyć, rzecz bezcenna...!" A poza tym jestem normalnym facetem mającym rodzinę i przyjaciół, który lubi dobrą książkę, muzykę, film, sport, spotkania ze znajomymi na działce i od czasu do czasu chęci by coś ugotować.
Błażej Jackowski - obywatel swoich snów. Poplątany abstrakcją. Pełnoprawny degustator życia i wszelkich jego objawów. Kolekcjoner szczęścia.
Aleksandra Rodecka - do teatru trafiłam w 2003 r. dzięki Pani Jagodzie Sobolewskiej, która uczy mnie grać na fortepianie. Zadebiutowałam w "Pastorałce" i tak zaczęła się moja wielka przygoda z teatrem. Łącznie wystąpiłam w 6 przedstawieniach – w 5 grając na scenie oraz w jednym użyczając tylko głosu. Oprócz teatru mam jeszcze inne zainteresowania takie jak taniec towarzyski i pływanie. Zimą uwielbiam jeździć na nartach. Chciałabym kiedyś skoczyć ze spadochronem.
W najbliższym czasie nie zobaczycie mnie na scenie wraz z „Upartymi”. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy.. Dziękuję wszystkim za kilka lat wspólnej pracy, nawiązane przyjaźnie, dobre rady i pomoc w trudnych chwilach. W szczególności pragnę podziękować Panu Polakowi, który nauczył mnie wszystkiego co jest związane z aktorstwem i pokazał cały magiczny świat teatru. To właśnie tam można choć na chwilę porzucić swoje prawdziwe życie i nie myśląc o problemach przenieść się w zupełnie inny świat. Była to dla mnie jedna z największych i najpiękniejszych przygód życia. Właśnie to i kilka innych marzeń już spełniłam, więc teraz nadszedł czas na kolejne :) Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę „Upartym” dalszych sukcesów
Marta Laura Duszyńska - urodziłam się w Koninie, tam też po raz pierwszy zetknęłam się z teatrem grając w szkolnych przedstawieniach. Aktualnie jako uczennica Zespołu Szkół Katolickich im. ks. Jana Długosza we Włocławku należę do działającego w internacie tej szkoły Teatru Echo, z którym przygotowuję już trzecie przedstawienie. Przygodę z Teatrem Ludzi Upartych rozpoczynam spektaklem pt. "www_itkacy@pl". Moje inne pasje to: fotografia, capoeira i muzyka rockowa. Motto życiowe: "Carpe diem".
Grażyna Junczys - nie da się ukryć, że zaliczam się do grona nestorów, czynnie działających w Teatrze Ludzi Upartych. Wydaje mi się, że z teatrem jestem związana od zawsze. Kiedy sięgam pamięcią do najwcześniejszego dzieciństwa, widzę siebie prowadzoną za rękę przez moją mamę, która śpieszy się do tego właśnie teatru (przy Wojska Polskiego), na próbę "Panny Maliczewskiej", czy "Awantur w Chioggi". I oczami dziecka... "Teatr mój widzę ogromny..."
Potem lata przerwy i niemal od 30 lat nieprzerwany romans z Melpomeną. To jest bardziej pasja, uzależnienie... . Wyjście na scenę przy pełnej widowni, ta trema i uskrzydlenie zarazem. Jednocześnie nobilitujący dla mnie jest fakt, że dyrektor Polak wciąż jeszcze ma dla mnie role w reżyserowanych przez siebie spektaklach.
Osobom w tzw. "pewnym wiek"” chciałabym powiedzieć, że nic tak nie odmładza, jak kontakt z młodymi ludźmi. Dlatego też cieszę się, że moją partnerką w przygotowywanym przez Teatr Ludzi Upartych spektaklu "www_itkacy@pl" jest młodziutka Angelika.
Angelika Malina - w wolnych chwilach słucham muzyki i uprawiam sport. W szkole najbardziej lubię języki obce. Teatr pozwala mi zapomnieć o codziennych problemach i umożliwia wcielenie się w ciekawe postaci sceniczne.
Moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych jak na razie dobiegła końca, aczkolwiek mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję zagrać na jego deskach. Chciałabym, by teatr na zawsze zagościł w moim życiu, dlatego będę starać się o przyjęcie do jednej ze szkół teatralnych. Co przyniesie los – czas pokaże.
Katarzyna Michalska - czasami mam wrażenie jakbym się urodziła w teatrze. Jakby rzeczywistość, która mnie otacza, była tylko fikcją a fikcja rzeczywistością. Z wykształcenia jestem muzykologiem, natomiast pracuję jako nauczyciel. Życie nauczyło mnie weryfikować plany i marzenia, dlatego nie myślę o pieniądzach, nie zależy mi na szacunku, nie pragnę przyjemności. Czego więc oczekuję? Praca, piękno i te godziny spokoju, podczas których jak przestraszone dziecko staram się pojąć znaczenie świata. To jedyne rzeczywistości, wobec których znika wszelki mój niepokój. Oto, dlaczego mam nadzieję.
Katarzyna Misiak - pochodzę z rodziny o tradycjach aktorskich. W gronie moich najbliższych znaleźli się: aktorzy, reżyserzy i dyrektorzy teatrów. Mama nosiła mnie pod sercem, gdy zdawała egzamin aktorski. Wychowywałam się na deskach sceny teatralnej. Mając pięć lat modliłam się tekstem ze sztuki "Farfurka Królowej Bony".
Później pracowałam jako adept sztuki lalkowej w poznańskim Teatrze Lalki i Aktora, w olsztyńskim Teatrze Lalek, oraz w Państwowym Teatrze Lalki i Aktora "Baj Pomorski" w Toruniu. W 1989 roku pomyślnie zdałam praktyczny egzamin aktorski przed Państwową Komisją Egzaminacyjną dla Aktorów Lalkarzy Ministerstwa Kultury i Sztuki, Departamentu Teatru i Estrady. Podjęłam także pracę w Teatrze Impresaryjnym, jako specjalista ds. organizacji imprez dla dzieci i młodzieży, oraz w Środowiskowym Domu Samopomocy jako teatroterapeuta.
Od 2003 roku jestem związana z Teatrem Ludzi Upartych. Teatr to dla mnie niekończąca się przygoda, która wnosi w moje życie radość. Kocham grane role, ponieważ przenoszą mnie w inną rzeczywistość i pozwalają mi stać się kimś zupełnie innym.
Ewelina Rydz - jestem uczennicą Liceum Ziemi Kujawskiej we Włocławku. Swoją przygodę z teatrem zaczęłam w 2007 roku. Do tej pory zagrałam tylko w "Ptasim radiu" - poprzednim spektaklu Teatru Ludzi Upartych, ale przygodę tę pragnę kontynuować. Poza teatrem interesuję się jeszcze ekonomią i językami obcymi.
Paweł Grzelak - dzięki teatrowi przenoszę się w świat fantazji, poszukuję swojego miejsce na Ziemi. Tu poznaję nowych ciekawych ludzi, zawieram nowe znajomości i wymieniam się doświadczeniami scenicznymi.
Jakub Kurzep - moja przygoda z teatrem rozpoczęła się w 2007 roku, w przedstawieniu pt. "Ptasie radio", w reżyserii pana Jana Polaka. Aktualnie przygotowuję się wraz z całym zespołem Teatru Ludzi Upartych do premiery spektaklu pt. "www_itkacy@pl". Prócz teatru, zajmuję się również nauką, polityką i muzyką.
Patryk Sobczak - w Teatrze Ludzi Upartych jestem od listopada 2008 roku. Spektakl pt. "www_itkacy@pl" będzie moim pierwszym w zespole "upartych". Prócz teatru interesuję się także literaturą fantasy (sam czasem pisuję) i muzyką rockową. Staram się również - biorąc udział w rozmaitych warsztatach muzycznych, rozwijać swe umiejętności wokalne.
Magdalena Celmer - moja przygoda z teatrem na dobre rozpoczęła się w 2008 roku, kiedy zostałam członkinią Teatru "Światło" II LO im. Mikołaja Kopernika. Teatr traktuję nie tylko jako wspaniałe doświadczenie, ale również jest on moją ogromną pasją. A poza tym lubię słuchać muzyki, jeździć na rowerze i chodzić na imprezy! ;) Jestem osobą niezwykle energiczną, dlatego moje zainteresowania głównie wiążą się z ruchem. Cenię sobie dobre towarzystwo i przyjemną współpracę. Moim największym marzeniem jest podróż do ciepłych krajów.
Dariusz Daroszewski - uparty z natury, z natury uparcie ciążę ku sztuce. Z "Upartymi" i "Antygoną" w teatrze od teraz, od wakacji 2009 roku.
Czasem coś napiszę, czasem zagram, zaśpiewam w chórze. Dobrze mi, być mądrze upartym.
Jarosław Kłosiński - wybierając się na casting do Teatru Ludzi Upartych nie miałem silnie sprecyzowanych marzeń jednak przyświecało mi hasło "aktorem się staje, zaś artystą bywa". Chęć sprawdzenia się, przełamania barier, stereotypów wygrała! Przeszedłem do następnej rundy. Co dalej? Życie pokaże, a lista priorytetów jak zawsze zostanie zweryfikowana. Czy włocławską PWSZ zamienię na PWST - nie sądzę. Jednak jedno jest pewne "Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu...".
Mateusz Wojciechowski - pochodzę z Kikoła, niedużej miejscowości nieopodal Lipna. Od września 2009 roku należę do Teatru Ludzi Upartych. Prócz teatru interesuję się również tańcem. W życiu na pierwszym miejscu zawsze stawiam przyjaźń.
Oskar Jabłoński - Powszechnie uważa się, że osoba grająca w teatrze musi być humanistą, więc jeśli ja kocham fizykę i astronomię to nie mam szans sprawdzić się w tej sztuce. Miejmy nadzieję, że jednak mam.
Wypadałoby abym powiedział o sobie coś więcej. Jestem uczniem gimnazjum im. ks. Jana Długosza we Włocławku. Uwielbiam oglądać sagę George'a Lucasa pt. "Star Wars". Lubię słuchać muzyki, a zwłaszcza krytykować tych co ją tworzą. Z "upartymi" jestem dopiero od "Antygony" i mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzuję się w nowym środowisku, jakim jest teatr.
|
|
|
|
|
|
|
| JAN POLAK |
 |

|
|
|
|
|
| TEATR IMPRESARYJNY |
 |
|
|
|
|
|
| NEWSLETTER |
 |
|
|
|
|
|
|
|