Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

Ludzie teatru


Aneta Krauze - oficjalnie i nieoficjalnie uparta. Bywa łagodna w lenistwie i w pracy. Wrażliwa na słowo, na dźwięk, na niesprawiedliwość, na głupotę, na chamstwo. Czasami ma rację, a coraz częściej szczęście. Niezła w abstrakcji, w konkrecie fatalna. Artystycznie trwa i ... "bezlitośnie gra".

A obecnie obserwuje poczynania "Upartych" jako widz. Jej wspaniała przygoda z Teatrem Ludzi Upartych dobiegła końca. Teraz już zawsze będzie "w misce księżyc widzieć"...

Szanowni Uparci!
Podobno nadmiar miłości szkodzi. Jeśli chodzi o miłość do Was - wcale mi to nie przeszkadza.




Dominika Sebastian - energiczna wielbicielka herbaty z dwiema łyżeczkami cukru. Zakochana w Aniołach, będących jej "kumplami" od serca. Obserwatorka poczynań ludzkich. Wrażliwa artystyczna dusza ubolewająca nad brakiem skrzydeł.

Od czasu kiedy napisałam ten „opis”, czyli jakoś 2008 rok (jak ten czas szybko leci) zmieniło się tylko to, że przestałam słodzić herbatę! Teraz jestem po tej drugiej stronie i mogę jedynie spoglądać na poczynania Upartych. Coraz mniej z nich znam, coraz mniej zostaje ze „starej kadry”, to smutne... Czasem przychodzę w nocy do teatru i siadam na balkonie (to miało się nie wydać!) wdychając głęboko powietrze, chłonąc teatr do głębi. Czuję obecność duchów. Nie straszą mnie, bo wiedzą, że ze mnie „boi dudek” i że jestem swój człowiek! Nucę sobie pod nosem „scena to dziwna lampka oliwna”, czasami mówię fragment ballady „Świteź” bo tylko to prawie od zawsze znam na pamięć.

Tęsknię za sceną, ale postanowiłam nie zdawać do szkoły teatralnej... mogę żałować, ale po prostu chyba nie jestem aż tak szalona! Ale „Panie Reżyserzu”! Nie zmarnuję swojego głosu i przyszłość przepowiadam sobie jako dziennikarka, może prezenter radiowy! To byłoby coś!

Na koniec tej dość chaotycznej wypowiedzi chcę życzyć każdemu z Uparciuchów dużo teatralnych emocji i żeby wam się czas zatrzymał, bo już niedługo tak jak ja będziecie śledzić wszystko od tej drugiej strony, co bywa, że boli jak cholera!


Krzysztofa Pospieszna - teatr to miejsce gdzie spotykam się ze wspaniałymi ludźmi, pozyskuję nowe doświadczenia, uczę się, a przede wszystkim bawię. Sprawia mi to ogromną przyjemność i pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości. Teatr to również miejsce gdzie panuje cudowna atmosfera, gdzie można wcielić się w kogoś zupełnie innego i zapomnieć o otaczającej nas szarej rzeczywistości.

Moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych nie trwała zbyt długo, bo zaledwie dwa lata. Zdążyłam zagrać w "Ptasim radiu" oraz "www_itkacy@pl". Z ekipą Upartych spędziłam cudowne chwile na próbach i podczas przedstawień. Będzie mi brakowało spędzanego z Upartymi czasu, jednak jako wielbicielka teatru będę śledziła Ich poczynania z widowni.



Dominika Eichberger - Teatr to zwyczajnie inny świat. Inny niż ten szary, mnogi od dwulicowców, zachlapany ludzkimi nieżyczliwościami, brudny od kłamstw. To miejsce, gdzie naprawdę można wszystko! Bo przecież to w nim można zrobić coś dla siebie. Tam naprawdę zdarzają się cuda i spełniają marzenia:) Zawsze warto oderwać się od zwykłego, przyziemnego świata i zapomnieć o problemach. No właśnie, a co to w ogóle są te problemy;)? Wciąż z przyjemnością próbuje skupiać się na tym co robię i przekonałam się, że warto dawać z siebie 100%! A jeśli czasem nie wychodzi..? To nic! Wyjdzie w następny wtorek, piątek czy inny dzień:)! Przez postawienie pierwszych kroków w tym zaczarowanym miejscu, poznałam także wiele wspaniałych charakterów, a to co nas łączy to "radość najpiękniejszych lat", które mam nadzieję kiedyś wszyscy razem będziemy bardzo mile wspominać:) Oczywiście nie tyczy to się tylko młodych ludzi, ale także tych, którzy już jakoś poukładali swoje życie, są ustatkowani i dźwigają swój zapchany doświadczeniami bagaż... W Teatrze nie odczuwa się znacznych barier wiekowych, mimo, że wobec dorosłych niektórzy z nas to jeszcze ładnie ujmując „niedorostki”, ale to wszystko przez tworzoną ciepłą atmosferę i fakt, że niezależnie od wieku jest w nas pełen rozkwit poprzez zamiłowanie do tego samego:) Jednak przede wszystkim i co chyba jest najważniejsze, teatr dał mi siłę, wiarę w siebie i pozwolił z czasem innym także uwierzyć we mnie i zaufać mi. Bo przecież ważne jest, żeby ten czas dobrze przeżyć...:)


Aleksandra Kamińska - od zawsze lubiłam występować na scenie. Wejść na środek i poczuć nutkę tremy gdy kilkadziesiąt par oczu skierowanych jest tylko na Ciebie, a kilkadziesiąt par uszu wsłuchanych w Twoje słowa... po prostu coś wspaniałego. Na jesieni 2008 roku postanowiłam wziąć udział w castingu, który odbył się w Teatrze Impresaryjnym we Włocławku i tak zaczęłam pracę z "Teatrem Ludzi Upartych".










Mateusz Jesionowski - "Aktor to ten, który pokazuje to, czego bez niego nikt by nie zobaczył. Jest szamanem. Sprawia, że ludzie chcą go słuchać, oglądać i podziwiać. Funkcją aktora jest coś więcej niż samo aktorstwo." (Jan Machulski)

Być aktorem to kochać scenę, nie móc bez niej żyć, to budzić się każdego dnia z myślą o wieczornym spektaklu, próbie, tęsknić za graną przez siebie postacią, i za drżeniem serca przed wyjściem zza kulis. Nie wiem czy z tym się człowiek rodzi, w teatrze można się zakochać. Naukowcy udowodnili, że najpierw zakochujemy się przez węch), coś w tym jest, bo zapach teatru jest cudowny.

W czym teatr jest lepszy od kobiety? W kobiecie zakochać się można na krótko, w teatrze na zawsze.




Ola Górska - do grupy teatralnej dołączyłam w 2008 roku, na castingu do realizacji nowego przedsięwzięcia jakim niewątpliwie jest spektakl "www_itkacy@.pl". Odkąd dowiedziałam sie ze wystąpię w przedstawieniu na deskach Impresaryjnego, teatr traktuje jak drugi dom. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła go opuścić. Chyba, ze dostane propozycje lotu na Księżyc, albo mnie wywalą... Ludzie Uparci pobudzają mnie do życia. Dzięki nim mam nadzieje ma lepsze jutro... A pozytywne nastawienie reszty zespołu daje mi powera na resztę dnia.







Agnieszka Gulatowska - mam 14 lat i chodzę do 1 klasy gimnazjum. Teatr jest dla mnie wielką przygodą i szkołą życia. Lubię wcielać się w różne postacie. Jest to dla mnie niezwykłe że przez pewien czas można być zupełnie kimś innym. Moją drugą pasją jest taniec. Lubię również jeździć konno.













Natalia Szałańska - jestem zwykłą dziewczyną z niezwykłą duszą. Teatr traktuję jak refleksję nad samą sobą, jak świat - nieco inny niż rzeczywistość - w którym na chwile wcielamy się w tak różne postacie, często dalekie od nas. Jedyną pasją która pochłania mnie jeszcze bardziej jest taniec. Jestem szczęśliwa, bo dzięki temu co robię, mogę cząstkę siebie podarować innym.










Henryk Michalak - okazuje się, że emeryt nie musi wcale siedzieć i biadolić - lecz może odnaleźć w sobie nieodkryte kiedyś zainteresowania - np. teatr..., który daje mu nie tylko osobistą satysfakcję ale także widok uśmiechniętego i zadowolonego widza.













Dorota Kasiorkiewicz - do teatru Ludzi Upartych należę od 2008 roku. Od tamtego czasu moje życie bardzo się zmieniło. Zaczęłam wierzyć w siebie. Łatwiej jest mi nawiązywać kontakty z ludźmi. Teatr od zawsze był moją pasją, ale teraz pochłonął mnie całkowicie. Prócz tego lubię także pisać prozę. Kto wie, może kiedyś napiszę powieść, którą ktoś później wystawi na scenie.










Krzysztof Makaruk - chciałem być piosenkarzem, "bawiłem się" w kabarecie o wdzięcznej nazwie DZIABUŁA (od "dziabania" kultury), założonym przez biologów na UMK, ale od 33 lat (co za wiek, co za wiek!) jestem w Teatrze Ludzi Upartych, jako... dramatyczny (sic!) aktor-amator.

Kocham teatr, kocham scenę i jej magię i jest to MOJA WIELKA MILOŚĆ. Chyba odwzajemniona, bo jestem tutaj, gram, poznaje wspaniałych ludzi- takich samych, jak ja pasjonatów teatru i jego magicznych desek! Że o kulisach nie wspomnę! Tam to bywa- dzieją się różności gdy gramy!!!

Zacząłem w 1976 roku od tytułowej roli Fircyka w "Fircyk w zalotach" Zabłockiego. I tak "fircykuję" z przerwą, do dzisiaj! Dodam, jako sufler i inspicjent też. Dzięki mojemu skromnemu talentowi (bez zbytniego samouwielbienia to piszę), a i danej mi od Matki Natury fajnej vis comica -dostrzeżono to i „rzucono na szerokie wody”, bym bawił, rozśmieszał, ale i dawał powody do refleksji nad życiem. O rany, ale patos!!!

Zagrałem ponad 200 razy, głównie na scenie naszego Teatru Impresaryjnego, którą wprost uwielbiam. Uwielbiam za klimat, tajemniczość, magię, ale i urok niepowtarzalny!

Byłem i Dyndalskim w "Zemście", i narzeczonym Iwanem w "Oświadczynach" i pastuszkiem w "Pastorałce", jak i bogatym prostaczkiem - panem Jourdain ("Mieszczanin szlachcicem"). Była rola burmistrza ("Lokomotywa"), czy Radosta w "Ślubach panieńskich". Jakże w niej odmieniono moją fizis! Cudnie, cudnie Panie Reżyserze. Był i uroczy Osiołek w "Ptasim radiu". Równie sympatyczna rola. A kostium? O Boziu, jaki extra. Robił furorę!!! I ta kokardeczka na ogonie! Dla mnie rewelacja. Zaś w "www_itkacy@pl" inne moje oblicze i inny rodzaj zadowolenia z postaci którą gram. Kuzyn-poeta a'la "skóracz", czy harleyowiec. Bosko, bosko, niebiańsko niemal. A poza tym jestem okrutnie leniwy!!! (To akurat prawda nad prawdami!!!) Roli uczę się, oj jak długo, długo...! Wogóle uwielbiam nic nie robić... I lubię podróże. Te bliskie i te dalekie. Ale i egzotyczne. Zapraszam wiec do podróży wspaniałej, podróży w świat teatru. Tu dzieją sie cuda, działa tajemna magia. Nie można tego nie przeżyć. TRWAJCIE W UŚMIECHU, bo "Śmiech jest tym dla duszy, czym powietrze dla płuc!" Autor to Louis de Funes. Mój niedościgniony wzór aktora komediowego.


Tomasz Łodygowski - kim jestem? Gdy czytam stare strony swojego pamiętnika mam wrażenie, że pisał go jakiś samotny psychopata. Chyba przedstawiam siebie w złym świetle, ale dzięki temu później nie ma rozczarowań. Bywam denerwujący. Zmieniam humor razem z pogodą. Dlaczego przyszedłem do Teatru Ludzi Upartych? Ano dlatego, że od dzieciństwa chciałem wyjść na scenę. Poczuć na sobie setki spojrzeń. Pan z siwymi wąsami w teatrze, który nerwowo obracał kluczami w dłoni, umożliwił mi to.

Chwała mu za ten ryzykowny ruch. Ulubiony cytat? "Świat jest sceną, tylko sztuka jest źle obsadzona". Co najbardziej lubię robić? Chyba udawać arlekina i rozśmieszać znajomych. Za jeden uśmiech drugiej osoby jestem w stanie zrobić niemalże wszystko. Czego nie lubię? Swoich wad, kompleksów i pysznych ludzi. Czy uważam, że Włocławek jest ponurym miastem? Tak. Jak można uciec od Włocławka? Nie wiem, mnie tu nie ma. Ulubiona powieść? Piotruś Pan. Ulubiony dramat? Kordian.

Ulubiony aktor? Al Pacino. Co jeszcze lubię robić... brzdąkać na gitarze, chodzić po parku, oglądać filmy w pustym kinie, kąpać się w jeziorze zimą, recytować wiersze na dziesiątki sposobów, jeździć stopem (coś wspaniałego!), ćwiczyć na siłowni, przebierać się za nietypowe postaci np. Joker, Kurt Cobain, McGyver, Pretty woman... nie ma takiej możliwości, żebym się nudził. Ciągle coś majsterkuję, buduję, wykopuję, przekręcam, dokręcam... Kocham? Tę jedną. Jedyną. Kim chciałbym zostać w przyszłości? Sobą.


Paweł Drzewiecki - Aktorstwo to sprawa osobista, to swoisty dowód tożsamości. A teatr to dom prawdy. Odwiedzamy ten dom w nadziei, że dowiemy się prawdy. Dowiemy się, co znaczy męstwo, odwaga, honor, miłość, poświęcenie, ale i podłość, i kłamstwo, i tchórzostwo, nienawiść i brak odpowiedzialności. Aby to wyrazić, potrzeba słowa.

Teatr Ludzi Upartych nauczył mnie szacunku dla słowa, frazy i pauzy. Prawdy te zgłębiałem rolami: Bohatera w „Kartotece” Tadeusza Różewicza, Nibka w zrealizowanym na podstawie dramatów Stanisława Ignacego Witkiewicza przedstawieniu - „www_itkacy@pl”, Kreona w „Antygonie” Sofoklesa, Strzelca w grimmowskiej „Królewnie Snieżce” oraz Wolanda w „Mistrzu i Małgorzacie” Michaiła Bułchakowa. Te role pozwoliły mi wyrobić mój aktorski dowód tożsamości…



Paweł Rodecki - moja przygoda z teatrem zaczęła się w roku 2003, kiedy przychodziłem z córką Aleksandrą na próby sztuki pt. "Pastorałka". Dzięki sugestii dyrektora Jana Polaka spróbowałem swoich sił na scenie, co zaowocowało rolą Krawca w "Mieszczaninie szlachcicem" Moliera. Spektakl "www_itkacy@pl" będzie moją czwartą premierą w Teatrze Ludzi Upartych. Moje hobby to hihistoria Włocławka.










Dorota Maria Franciszka Salamończyk - wcielona do Teatru Ludzi Upartych w październiku anno domini 2003. Bezgranicznie ukochawszy scenę, wiernie miłuje ją do dziś i miłować będzie do końca świata, aż po wieki wieków. Ruda. Permanentnie uzależniona od: starych walizek, picia herbaty, jaśminu, trzasku płyt gramofonowych, inwazyjnie zakochana w latach trzydziestych, patefonach i swym sześciokilowym kocie.
Lubi: chadzać po trawie boso, wianki z rumianków, suszyć kwiaty, tworzyć malunki bardzo surrealistyczne jak również także anioły wytwarzać, ciszę.

Obecnie zmaga się z losem na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, na Wydziale Nauk Społecznych, kierunek- kulturoznawstwo. Zapytana: I co teraz? odpowiada: „… i znów upór żeby powstać i znów iść, i dojść do celu” jakim jest Akademia Teatralna w Warszawie. Co do Teatru Ludzi Upartych, przewrotna Dorota zastrzega uparcie i zawzięcie: ja tu jeszcze wrócę!!!!


Piotr Gutowski - "...Życie nie daje nam tego co chcemy, tylko to co dla nas ma..." - widać dla mnie miało m.in. to... Teatr! A jak się zaczęło? Nie będę wypisywał sloganów typu: zawsze o tym marzyłem! Czy też - od dziecka mnie to pociągało! Nic z tych rzeczy... Bo tak naprawdę na mojej drodze życiowej pojawił się któregoś dnia człowiek, który w trudnych dla mnie chwilach podał mi rękę i dał szansę, wierząc, że ją wykorzystam... I właśnie tak, a nie inaczej, zaczęła się moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych! Nie będę również opisywał ról, które zagrałem - bo i po co - to już historia! Jeśli ktoś je zauważył to dobrze, jeśli nie to widać za mało się starałem! Jedno jest pewne: warto było!

To uczucie mrowienia na całym ciele, pocenie się dłoni trema... rosnąca adrenalina... delikatny zapach kurzu na scenie wysuszający gardło i nos, i płynące, pod kostiumem, niezauważalnie dla widza krople potu od temperatury, którą wytwarzają światła reflektorów! A do tego wszystkiego ta niesamowita i zarazem wspaniała atmosfera w zespole! I to nie tylko między reżyserem i aktorami ale i osobami tworzącymi scenografię, muzykę, kostiumy... Jedna wielka rodzina! Drugi dom! To wszystko sprawia, że praca nad kolejnym przedstawieniem z "Upartymi" to przyjemność... Ogromna przyjemność i satysfakcja z tego co się z tą wielką rodziną robi!

To spełnienie marzeń... Moich marzeń! Bo tak naprawdę "...Mieć marzenia, to rzecz piękna. Mieć z kim marzyć, rzecz bezcenna...!" A poza tym jestem normalnym facetem mającym rodzinę i przyjaciół, który lubi dobrą książkę, muzykę, film, sport, spotkania ze znajomymi na działce i od czasu do czasu chęci by coś ugotować.


Błażej Jackowski - obywatel swoich snów. Poplątany abstrakcją. Pełnoprawny degustator życia i wszelkich jego objawów. Kolekcjoner szczęścia.














Aleksandra Rodecka - do teatru trafiłam w 2003 r. dzięki Pani Jagodzie Sobolewskiej, która uczy mnie grać na fortepianie. Zadebiutowałam w "Pastorałce" i tak zaczęła się moja wielka przygoda z teatrem. Łącznie wystąpiłam w 6 przedstawieniach – w 5 grając na scenie oraz w jednym użyczając tylko głosu. Oprócz teatru mam jeszcze inne zainteresowania takie jak taniec towarzyski i pływanie. Zimą uwielbiam jeździć na nartach. Chciałabym kiedyś skoczyć ze spadochronem.

W najbliższym czasie nie zobaczycie mnie na scenie wraz z „Upartymi”. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy.. Dziękuję wszystkim za kilka lat wspólnej pracy, nawiązane przyjaźnie, dobre rady i pomoc w trudnych chwilach. W szczególności pragnę podziękować Panu Polakowi, który nauczył mnie wszystkiego co jest związane z aktorstwem i pokazał cały magiczny świat teatru. To właśnie tam można choć na chwilę porzucić swoje prawdziwe życie i nie myśląc o problemach przenieść się w zupełnie inny świat. Była to dla mnie jedna z największych i najpiękniejszych przygód życia. Właśnie to i kilka innych marzeń już spełniłam, więc teraz nadszedł czas na kolejne :) Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę „Upartym” dalszych sukcesów


Marta Laura Duszyńska - urodziłam się w Koninie, tam też po raz pierwszy zetknęłam się z teatrem grając w szkolnych przedstawieniach. Aktualnie jako uczennica Zespołu Szkół Katolickich im. ks. Jana Długosza we Włocławku należę do działającego w internacie tej szkoły Teatru Echo, z którym przygotowuję już trzecie przedstawienie. Przygodę z Teatrem Ludzi Upartych rozpoczynam spektaklem pt. "www_itkacy@pl". Moje inne pasje to: fotografia, capoeira i muzyka rockowa. Motto życiowe: "Carpe diem".










Grażyna Junczys - nie da się ukryć, że zaliczam się do grona nestorów, czynnie działających w Teatrze Ludzi Upartych. Wydaje mi się, że z teatrem jestem związana od zawsze. Kiedy sięgam pamięcią do najwcześniejszego dzieciństwa, widzę siebie prowadzoną za rękę przez moją mamę, która śpieszy się do tego właśnie teatru (przy Wojska Polskiego), na próbę "Panny Maliczewskiej", czy "Awantur w Chioggi". I oczami dziecka... "Teatr mój widzę ogromny..."

Potem lata przerwy i niemal od 30 lat nieprzerwany romans z Melpomeną. To jest bardziej pasja, uzależnienie... . Wyjście na scenę przy pełnej widowni, ta trema i uskrzydlenie zarazem. Jednocześnie nobilitujący dla mnie jest fakt, że dyrektor Polak wciąż jeszcze ma dla mnie role w reżyserowanych przez siebie spektaklach.

Osobom w tzw. "pewnym wiek"” chciałabym powiedzieć, że nic tak nie odmładza, jak kontakt z młodymi ludźmi. Dlatego też cieszę się, że moją partnerką w przygotowywanym przez Teatr Ludzi Upartych spektaklu "www_itkacy@pl" jest młodziutka Angelika.


Angelika Malina - w wolnych chwilach słucham muzyki i uprawiam sport. W szkole najbardziej lubię języki obce. Teatr pozwala mi zapomnieć o codziennych problemach i umożliwia wcielenie się w ciekawe postaci sceniczne.

Moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych jak na razie dobiegła końca, aczkolwiek mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję zagrać na jego deskach. Chciałabym, by teatr na zawsze zagościł w moim życiu, dlatego będę starać się o przyjęcie do jednej ze szkół teatralnych. Co przyniesie los – czas pokaże.







Katarzyna Michalska - czasami mam wrażenie jakbym się urodziła w teatrze. Jakby rzeczywistość, która mnie otacza, była tylko fikcją a fikcja rzeczywistością. Z wykształcenia jestem muzykologiem, natomiast pracuję jako nauczyciel. Życie nauczyło mnie weryfikować plany i marzenia, dlatego nie myślę o pieniądzach, nie zależy mi na szacunku, nie pragnę przyjemności. Czego więc oczekuję? Praca, piękno i te godziny spokoju, podczas których jak przestraszone dziecko staram się pojąć znaczenie świata. To jedyne rzeczywistości, wobec których znika wszelki mój niepokój. Oto, dlaczego mam nadzieję.







Katarzyna Misiak - pochodzę z rodziny o tradycjach aktorskich. W gronie moich najbliższych znaleźli się: aktorzy, reżyserzy i dyrektorzy teatrów. Mama nosiła mnie pod sercem, gdy zdawała egzamin aktorski. Wychowywałam się na deskach sceny teatralnej. Mając pięć lat modliłam się tekstem ze sztuki "Farfurka Królowej Bony".

Później pracowałam jako adept sztuki lalkowej w poznańskim Teatrze Lalki i Aktora, w olsztyńskim Teatrze Lalek, oraz w Państwowym Teatrze Lalki i Aktora "Baj Pomorski" w Toruniu. W 1989 roku pomyślnie zdałam praktyczny egzamin aktorski przed Państwową Komisją Egzaminacyjną dla Aktorów Lalkarzy Ministerstwa Kultury i Sztuki, Departamentu Teatru i Estrady. Podjęłam także pracę w Teatrze Impresaryjnym, jako specjalista ds. organizacji imprez dla dzieci i młodzieży, oraz w Środowiskowym Domu Samopomocy jako teatroterapeuta.

Od 2003 roku jestem związana z Teatrem Ludzi Upartych. Teatr to dla mnie niekończąca się przygoda, która wnosi w moje życie radość. Kocham grane role, ponieważ przenoszą mnie w inną rzeczywistość i pozwalają mi stać się kimś zupełnie innym.



Ewelina Rydz - jestem uczennicą Liceum Ziemi Kujawskiej we Włocławku. Swoją przygodę z teatrem zaczęłam w 2007 roku. Do tej pory zagrałam tylko w "Ptasim radiu" - poprzednim spektaklu Teatru Ludzi Upartych, ale przygodę tę pragnę kontynuować. Poza teatrem interesuję się jeszcze ekonomią i językami obcymi.













Paweł Grzelak - dzięki teatrowi przenoszę się w świat fantazji, poszukuję swojego miejsce na Ziemi. Tu poznaję nowych ciekawych ludzi, zawieram nowe znajomości i wymieniam się doświadczeniami scenicznymi.













Jakub Kurzep - moja przygoda z teatrem rozpoczęła się w 2007 roku, w przedstawieniu pt. "Ptasie radio", w reżyserii pana Jana Polaka. Aktualnie przygotowuję się wraz z całym zespołem Teatru Ludzi Upartych do premiery spektaklu pt. "www_itkacy@pl". Prócz teatru, zajmuję się również nauką, polityką i muzyką.











Patryk Sobczak - w Teatrze Ludzi Upartych jestem od listopada 2008 roku. Spektakl pt. "www_itkacy@pl" będzie moim pierwszym w zespole "upartych". Prócz teatru interesuję się także literaturą fantasy (sam czasem pisuję) i muzyką rockową. Staram się również - biorąc udział w rozmaitych warsztatach muzycznych, rozwijać swe umiejętności wokalne.











Magdalena Celmer - Uzależniona od wielu rzeczy (głównie tych kalorycznych), ale najbardziej od sceny.

Tu się wszystko zaczęło..

Od czasu wstąpienia do Teatru Ludzi Upartych wiele się u mnie zmieniło. Najważniejszym przełomem w moim życiu było dostanie się na wymarzone studia. Jestem oficjalnie studentką w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Teatralnej i Telewizyjnej na wydziale aktorskim i robię wszystko, żeby nie stracić ani jednego dnia na nicnierobienie. Praca owocuje, ale wiem, że nie zawsze tak będzie. Dlatego nie poddaję się i z uporem (jakim nauczyłam się od Was) idę po swoje. Poza tym wciąż jestem tą samą osobą. Roznosi mnie energia i nadal chcę poznawać nowych ludzi. Szkoła mi wiele siły fizycznej i psychicznej zabiera, ale jednak z drugiej strony - daje. I dzięki tej równowadze jakoś funkcjonuję. Mogę powiedzieć z pełną świadomością: jestem szczęśliwa. Wiele nas łączy, przede wszystkim miłość do teatru trzymam za was wszystkich kciuki.







Dariusz Daroszewski - uparty z natury, z natury uparcie ciążę ku sztuce. Z "Upartymi" i "Antygoną" w teatrze od teraz, od wakacji 2009 roku.
Czasem coś napiszę, czasem zagram, zaśpiewam w chórze. Dobrze mi, być mądrze upartym.









Jarosław Kłosiński - wybierając się na casting do Teatru Ludzi Upartych nie miałem silnie sprecyzowanych marzeń jednak przyświecało mi hasło "aktorem się staje, zaś artystą bywa". Chęć sprawdzenia się, przełamania barier, stereotypów wygrała! Przeszedłem do następnej rundy. Co dalej? Życie pokaże, a lista priorytetów jak zawsze zostanie zweryfikowana. Czy włocławską PWSZ zamienię na PWST - nie sądzę. Jednak jedno jest pewne "Wybudowałem pomnik trwalszy niż ze spiżu...".








Mateusz Wojciechowski - pochodzę z Kikoła, niedużej miejscowości nieopodal Lipna. Od września 2009 roku należę do Teatru Ludzi Upartych. Prócz teatru interesuję się również tańcem. W życiu na pierwszym miejscu zawsze stawiam przyjaźń.











Oskar Jabłoński - Powszechnie uważa się, że osoba grająca w teatrze musi być humanistą, więc jeśli ja kocham fizykę i astronomię to nie mam szans sprawdzić się w tej sztuce. Miejmy nadzieję, że jednak mam.

Wypadałoby abym powiedział o sobie coś więcej. Jestem uczniem gimnazjum im. ks. Jana Długosza we Włocławku. Uwielbiam oglądać sagę George'a Lucasa pt. "Star Wars". Lubię słuchać muzyki, a zwłaszcza krytykować tych co ją tworzą. Z "upartymi" jestem dopiero od "Antygony" i mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzuję się w nowym środowisku, jakim jest teatr.




Patrycja Durmowicz - Pracę w teatrze zaczęłam od warsztatów i "Świata według Dulskich". Wcześniej występowałam często w szkole i to zachęciło mnie do spróbowania swych sił na teatralnej scenie. Moją pasją oprócz występów jest fotografia, kocham kontakt z kreatywnymi ludźmi i ciekawymi miejscami. Jestem wielką fanką kabaretów i bardzo często je oglądam. Uwielbiam się wygłupiać i szaleć ale w niektórych sytuacjach potrafię zachowywać powagę. Zawsze milion pomysłów na minutę kłębi się w mojej głowie. Czuje że teatr to magiczne miejsce w którym warto pozostać bo czuje się w nim wspaniale...








Daria Gąsiorowska - Teatr to dla mnie inny świat. Sposób na oderwanie się od rzeczywistości. Tu wszystko staje się możliwe. Żyję w myśl zasady Szekspira, iż "Życie jest teatrem, aktorami ludzie", czekając jaką role przyjdzie mi zagrać. Oprócz tego, wiodę normalne życie szesnastolatki chodzącej do I klasy LO w Kłodawie. Mówią, że jestem zakręcona, ale ja uważam się bardziej, że szaloną i upartą.












Kasia Seniuk - Szalona z odrobiną powagi. Pochłonięta całkowicie marzeniami i realizacją ich. Z tysiącami pomysłów na nanosekundę. Uwielbia żelki i białą czekoladę. Kocha taniec. I teatr. I zapach teatru, który wsiąka we wszystko i nie daje o sobie zapomnieć. Jest jak Piotruś Pan- nigdy nie dorasta.










Angelika Terpińska - Miłością do sceny zaraziła mnie moja wychowawczyni w szkole podstawowej. Chcąc sprawdzić swoje umiejętności przyszłam na warsztaty prowadzone przez pana Pawła. Do upartych dołączyłam w tym roku. Aktualnie przygotowuje się do mojej pierwszej roli. Jestem osobą pełną marzeń, energii, uwielbiam się uśmiechać. Lubię słuchać muzyki, robić zdjęcia, spotykać się ze znajomymi.








Anna Bett - Jestem tylko człowiekiem, ale to niczego nie tłumaczy. Teatr to moje odwieczne marzenie, które właśnie spełniam. Moim ulubionym zajęciem jest picie malinowej herbaty podczas przyglądania się spadającym kroplom deszczu. Mimo to lubię słońce. Słucham muzyki, niektórzy twierdzą, że to moje uzależnienie. Może – nie wiem. Subiektywnie twierdzę, że nie ma lepszych wokalistek niż Beata Kozidrak, Anna jantar, czy (nawet) Krystyna Janda. Staram się nie rzucać słów na wiatr. Przy każdej możliwej okazji przełamuję stereotypy. Jestem typem marzycielki- romantyczki.








Oktawian Janaczek - Pozytywista z romantyczną duszą. Absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Konopnickiej we Włocławku, obecnie student II roku administracji na PWSZ. Uwielbiam śpiewać, tańczyć i występować na scenie. Pewne jest to, że bez Teatru czułbym się jak „bęben od pralki bez CALGON-u.”








Monika Szurek - W Teatrze Ludzi Upartych jestem od niedawna. Znajomi pytają mnie "Dlaczego teatr ?" Odpowiadam im wtedy, że teatr mnie pociąga, tam jest w ogóle inna rzeczywistość niż ta szara, ponura, w której niestety żyjemy.
Jaka jestem? Miła, czasem wredna, zależy od ludzi, od tego jacy są dla mnie. Większość znajomych mnie nie rozumie. Jestem taką bezludną wyspą, a wokół mnie pływają różne wody. Cenię moich przyjaciół- oni wiedzą jaka jestem, co kocham i co w życiu jest dla mnie najważniejsze. Nie próbują mnie zmienić, kochają mnie taką jaką jestem. Najważniejsze są dla mnie rodzina i zdrowie. Od dzieciństwa kocham taniec. Tańcząc wyrażam siebie, swoje emocje. Teatr również jest dla mnie bardzo ważny. Cieszę się, że w końcu znalazłam w sobie odwagę, by otworzyć się na ludzi teatru, wspaniałych ludzi. Pamiętam że już jako małe dziecko uwielbiałam być postacią z jakiejś bajki i na podwórku odgrywać z przyjaciółmi małe scenki teatralne. Teraz nie mogę doczekać się momentu, gdy wejdę na prawdziwą scenę.
Uczęszczam również na warsztaty teatralne prowadzone przez Teatr Impresaryjny. Atmosfera jest tam wspaniała, świetni ludzie, no i oczywiście nauczyciel wspaniały. Gdy wychodzę z teatru zawsze mam uśmiech na ustach, po prostu tam jest cudownie. Nie da się tego opisać słowami.




Marianna Cichal - Bycie sobą jest jedną z najtrudniejszych sztuk. Nie starajmy się więc wyróżniać, bo i tak każdy z nas jest inny. Wiem że nic nie dzieje się z przypadku a przeznaczenie istniało od zawsze. Kiedy w nie uwierzymy, zrozumiemy istotę bytu i błędów które powinniśmy naprawić.
Teatr był, jest i będzie dla mnie pewnego rodzaju odskocznią. Czym wyżej skoczę tym więcej zobaczę i zrozumiem. Kocham też muzykę bo potrafi mi dać wsparcie i ukojenie. Gitara to moja przyjaciółka. Książki do których lubię powracać to „Bidul”, „Alchemik”, „Weronika postanawia umrzeć”. Realizm , szczerość i prawda to moja droga do celu. A czym jest dla mnie życie? Ogromną składanką chwil, które trzeba jak najdłużej zatrzymać i zapamiętać, bo są ulotne jak szybko odlatujące motyle.




Blanka Budziejko - swoją przygodę z teatrem na dobre rozpoczęłam w 2010 roku od przedstawienia pt. "Świat według Dulskich", przygotowanego przez uczestników warsztatów teatralnych pod okiem pana Pawła Drzewieckiego. Wcześniej brałam udział tylko w szkolnych przedstawieniach. Chciałabym, aby teatr na zawsze zagościł w moim życiu. To wspaniałe uczucie gdy stojąc na scenie, czując tremę, zdajesz sobie sprawę, że kilkadziesiąt par oczu wpatruje się w ciebie i wsłuchuje w wypowiadane przez ciebie słowa.










Julia Balcerowska - Jako mała dziewczynka wyobrażałam sobie, że mieszkam w magicznym domu o wielu pokojach. Wchodząc do każdego z nich stawałam się innym człowiekiem: zmieniałam wygląd, płeć, nastrój, głos -mogłam przeobrazić się w kogo tylko chciałam.
Dziś trochę podrosłam i nieudolnie staram się być „poważnym człowiekiem”. Patrzę szeroko otwartymi oczami na świat, obserwuję, uczę się i próbuję wyciągać wnioski. Lubię mądre książki, ciekawe filmy, dobrą muzykę i wartościowych ludzi. Życie pozwala mi na wiele ról, ale tylko teatr daje nieograniczone pole działania. Przyznaję się, nie wyrosłam z marzeń. Uparcie żywię nadzieję, że mój wymarzony dom o magicznych pokojach stanie się kiedyś rzeczywistością.






Justyna Bodenszac - Teatr jest dla mnie głębszym poznaniem samej siebie, odkrywaniem tych partii mojej duszy, które w życiu codziennym zazwyczaj są uśpione. Jako że jestem osobą dość nieśmiałą, przebywanie na scenie jest swego rodzaju antidotum na tę przypadłość, bo to właśnie TAM, w tym nadzwyczajnym miejscu przełamują się wszystkie bariery i dochodzi do magicznej, jedynej w swoim rodzaju relacji z widzem.
Moja prawdziwa przygoda z teatrem rozpoczęła się, kiedy pewnego chłodnego wieczoru, w trakcie ferii zimowych postanowiłam pokonać swą nieśmiałość i udać się na warsztaty teatralne. Nasza ekipa była tak zgrana i równa, że nasz kochany reżyser zaproponował nam wystawienie przedstawienia, pt. "Świat według Dulskich". I oto jestem.






Szymon Rutkowski – Jestem młodym, zwyczajnym chłopakiem, który nigdy nie sądził, że zagra na deskach choć najmniejszego teatru, dlatego tym bardziej cieszę się z możliwości pracy w Teatrze Ludzi Upartych. Kontakt ze sceną pozwala mi odprężyć się i zregenerować do dalszej, codziennej pracy. Na co dzień chodzę do szkoły, spotykam się ze znajomymi i staram się żyć tak, by nie żałować swoich decyzji… .








Marta Puszkiewicz - Do Teatru Ludzi Upartych dołączyłam we wrześniu roku 2010. Swą upartość wykazałam już na "dzień dobry", ponieważ na rozmowę z dyrektorem Polakiem czekałam kilka dni... ...i pomimo tego, że w tym roku nie organizowano castingu, postanowiłam indywidualnie zapukać do drzwi Teatru. Od dawna byłam ciekawa świata za kulisami, który wydawał mi się niezwykle ekscytujący.
Odkąd należę do TLU uczęszczam również na prowadzone w Teatrze warsztaty. Od pierwszego spotkania polubiłam to miejsce i z radością regularnie się tam pojawiam. Myślę, że to za sprawą atmosfery panującej na tych zajęciach. Mam nadzieję, że moja miłość do aktorstwa zostanie odwzajemniona. Teraz jestem bardzo zachęcona do dalszego rozwijania mojej pasji i dążenia do wyznaczonych sobie celów.




Natalia Jakubowska - Moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych zaczęła się w 2010 roku. Teatr od zawsze mnie fascynował dlatego też wiążę z nim swą przyszłość. Co fascynuje mnie w aktorstwie? To, że w jednej chwili mogę stać się kimś innym, kimś, kim naprawdę nie jestem i zaznać uczuć, których sama mogłabym nigdy nie poznać. Gra w teatrze to wyzwanie wzbogacające człowieka o nowe doświadczenia. Wszystko to sprawia, że teatr jest moja prawdziwą pasją.






Konrad Różycki- Jestem chłopakiem z marzeniami, a w dodatku głupim optymistą.
Pamiętam, kiedy chodziłem do Teatru z rodziną. Zastanawiałem się wtedy, jak by to było stanąć na scenie. Właśnie dlatego przyszedłem do Teatru. Zawsze fascynowało mnie aktorstwo. Okazało się, że jest to mój świat, moja bajka w której czuje się dobrze, niczym Królewna Śnieżka wśród 7 krasnoludków. W tym miejscu mam możliwość poznania siebie i ludzi, przy których czuję się sobą, i nie wstydzę się być sobą. Chce związać swoją przyszłość z Teatrem i aktorstwem.








Marta Wiśniewska - Urodzona 9 kwietnia 1995 roku, w niedzielę (podobno osoby urodzone w niedzielę to dzieci szczęścia). Od zawsze mam masę zajęć, wieczny brak czasu, ale to dobrze.
Wierzę w rodzinę, miłość, przyjaźń (nawet damsko-męską). Wierzę w sferę duchową, nadprzyrodzoną, chociaż cały czas do tego dojrzewam. Mam wiele wartości moralnych, których staram się trzymać, chociaż czasem mnie to przerasta. Co powinniście o mnie wiedzieć? Jestem szczera, zbyt często mówię to co myślę, tłumię w sobie wszystkie problemy, porażki, bóle i złe emocje, przeżycia, trudno mi się otworzyć w ciężkich momentach, staram się być silna, uwielbiam rozmawiać i słuchać, staram się żyć z całych sił, mam tak wiele planów i marzeń, mam też oczywiście wiele wad.. ale nimi nie warto się chwalić.
Teatr- jeszcze nie wiem czym dla mnie jest, w „Upartych” jestem zaledwie kilka miesięcy. Trafiłam tu nagle, z dnia na dzień, wszystko dzieję się tak szybko, jest jak w bajce! Zaraz zadebiutuję w "Mistrzu i Małgorzacie", co raz bardziej w związku z tym świruję.. Nienawidzę teraz chwil, kiedy nie jestem w Teatrze, ciągle siedzi mi w głowie: rola, scena, próba, tekst.. Trzymajcie kciuki! Ze swoją postacią z dnia na dzień, z próby na próbę staję się co raz bardziej związana (Małgorzata naprawdę mi zaimponowała jako kobieta), co raz bardziej, (chociaż jeszcze masa barier przede mną) się otwieram.
Po cichu wierzę, że z moim Teatrem, będzie jak z wielką miłością. Miłością na zawsze. Teraz przechodzę fazę zauroczenia, wszystko jest takie nowe, tajemnicze. Przede mną jeszcze piękniejsze zakochanie i miłość: trudna, odpowiedzialna, zobowiązująca, pochłaniająca mnie całą, zapewne z wieloma upadkami, bólem, ale prawdziwa! Miłość bezgraniczna, potrafiąca zdziałać cuda.
Właśnie tak widzę swój związek z Teatrem.
No cóż, wzięliście mnie pod swoje skrzydła drodzy Uparci.




Marta Morawska - schodząc jakieś 2 lata temu ze sceny starałam się jak najwierniej zapamiętać widownie, kulisy, garderoby, światła, zapach, atmosferę, ludzi i to uczucie, którym darzę teatr. Nigdy nie obawiałam się że ono minie. Wręcz przeciwnie, gdy na jakiś czas stanęłam obok, czułam jak bardzo ono rośnie, jak się pogłębia z każdym kolejnym dniem, wspomnieniem. Wtedy wróciłam. Jesienią tamtego roku. Pamiętam ten dzień dokładnie. Pamiętam te emocje, pamiętam te uczucia, pamiętam te myśli, pamiętam to szczęście.
Jeszcze jakieś parę miesięcy wstecz życie było codzienną rutyną, niezbyt barwne i nie takie jakie sobie wyobrażałam w tym wieku. Wtedy otwierałam oczy rano i zdawałam sobie sprawę z tego, że nie jestem w stanie już niczym ludzi zaskoczyć, że poznałam już siebie i swoje możliwości dogłębnie. To teatr pozwolił mi na zgubienie tej myśli. Jak kawa pobudza z rana, jak adrenalina pozwala na większy wysiłek, jak słońce daje uśmiech, jak ulubiona piosenka koi ucho. To trzeba przeżyć. Tego nigdy się nie zapomina, jak pierwszej miłości. A może w moim przypadku to teatr nią jest?




Joanna Michałowska - moja przygoda z Teatrem Ludzi Upartych rozpoczęła się w 2010 roku. Pan Jan Polak zaprosił mnie do zespołu po jednym z konkursów recytatorskich.  Byłam naprawdę zaskoczona! Oczywiście zgodziłam się i zaczęły się pierwsze spotkania, później próby. To niesamowite doświadczenie. Dotychczas wcieliłam się w rolę Nataszy w przedstawieniu pt. "Mistrz i Małgorzata". Uwielbiam teatr. Dlaczego ? Dlatego że spotykam tutaj wielu cudownych ludzi i spędzam czas w miłej, wesołej atmosferze. Na scenie mogę wyrazić siebie i swoje emocje. To uczucie, gdy wiesz, że wszyscy patrzą tylko na Ciebie, że masz swoje 5 minut - bezcenne. Jestem w TLU niedługo, lecz już wiążę z nim mnóstwo pozytywnych wspomnień.
Moją pasją jest również taniec. Gdy tańczę, zapominam o wszystkich moich problemach i zmartwieniach. Wychodząc na parkiet mam satysfakcję z tego, że mogę cząstkę siebie podarować innym ludziom. Zarówno teatr i taniec stanowią ważny element w moim życiu. To dwa światy, do których zawsze mogę uciec i gdzie czuję się naprawdę dobrze.




Adrian Domanowski - Drzwi teatru jako potencjalny członek zespołu działającego w jego ramach pierwszy raz przekroczyłem na początku pierwszej dekady XXI wieku; był to bodajże rok 2003... Do podjęcia takiej decyzji przyczyniły się zarówno motywy wewnętrzne w postaci chęci zagospodarowania skrywanych w sobie pokładów emocji, jak również zewnętrzne, które stanowiły bliskie mi osoby. Szczęśliwie zakończony casting pozwolił mi na rozpoczęcie przygotowań do roli Małego Księcia w przygotowywanym przez zespół Teatru Ludzi Upartych przedstawieniu. Swoiste fatum przyczyniło się do konieczności porzucenia tego przedsięwzięcia, a mnie zmusiło do przełknięcia gorzkiej pigułki już na początku „artystycznej drogi”. Na scenie zadebiutowałem w „Pastorałce” w reżyserii Jana Polaka.
Zawsze kochałem słowo; byłem zafascynowany jego mocą i tym jakie cele możemy za jego pomocą osiągnąć... Pragnąłem by ta fascynacja miała okazję być wykorzystywana w mojej przyszłej pracy zawodowej. I choć mimo rzetelnego przygotowania się do egzaminu, drzwi łódzkiej szkoły filmowej nie udało mi się uchylić na tyle mocno by się przez nie przecisnąć, to ukończone w latach 2006-2010 studia prawnicze pozwolą mi (mam taką nadzieję), by pracować w przyszłości przy wydatnym użyciu słowa. W trakcie studiów zacząłem do słowa podchodzić w sposób bardziej rzemieślniczy, ale wszystkie te z pozoru mało artystyczne czynności sprawiały mi niepohamowaną radość, a ja zrozumiałem, że dokonałem właściwego wyboru kierunku studiów. Aktualnie kontynuuję naukę w ramach Podyplomowego Studium Prawa Bankowego i Bankowości na UMK w Toruniu.
Mimo fizycznego rozstania z Teatrem Ludzi Upartych na okres studiów pragnienie powrotu do zespołu nosiłem w sobie bezustannie, by w połowie roku 2010 zdecydować się na ponowne spróbowanie swych sił na scenie. Z ogromną radością przyjąłem możliwość wznowienia współpracy z Teatrem Ludzi Upartych i dołączenia do obsady „Mistrza i Małgorzaty”.
Kończąc tę krótką notkę nie mogę wreszcie nie wspomnieć, chociażby lakonicznie, o tym jak ogromne znaczenie w moim życiu odgrywa film. Powiedzieć, że jestem jego miłośnikiem to zdecydowanie za mało... Moją osobowość kształtowały dzieła: Tarantino, Stone’a, Lyncha, Scorsese, Kubricka, czy też braci Coen. Gdyby nie oni, a także szereg innych twórców byłbym teraz innym, prawdopodobnie o wiele nudniejszym człowiekiem.

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-