Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

Trzeci dzień konkursowy   04 lipca 2010, 9:54
Ostatnie trzy przedstawienia konkursowe: "Dziewczynka z zapałkami" Teatru "Wędrówka", "Podróże kształcą" Teatru "Podaruj dzieciom uśmiech" i "W tym coś jest" Teatru "My". Krótka narada jurorów, bo nie mieliśmy właściwie żadnych problemów z uzgodnieniem werdyktu. Jola i Tomek poszli na spacer, Jurek do hotelu pisać werdykt, a ja biegiem na scenę, żeby ustawić światła i spotkać się z zespołem "Antygony".

Byli trochę zaskoczeni, kiedy zaproponowałem, żeby tylko powtórzyli tekst w garderobie i nie wychodzili na scenę przed spektaklem. Magda wiedziała co robię, bo poprzedniego dnia na własnej skórze odczuła godzinę próby i natychmiast po niej kolejną godzinę przedstawienia w temperaturze bliskiej 50 stopni. Jeszcze krótko ich "podkręciłem", na koniec poleciłem, żeby na pół godziny przed spektaklem zajęli się już tylko swoimi rolami i pobiegłem do kabiny sprawdzić światła i muzykę.

Kiedy 10 minut przed rozpoczęciem spektaklu wszedłem na scenę Antygona i Ismena stały już za muślinową zasłoną z pochylonymi, jak w modlitwie, głowami. Skupiały się tak, jak prosiłem. Przed spektaklem powiedziałem jedno zdanie do publiczności- kto był wie, że nie kłamię!- wróciłem w kulisy i wytężyłem słuch. Muzyka, wejście Antygony, za nią Ismeny, tekst tej pierwszej "droga Ismeno, siostro tak mi bliska...", jeszcze kilka słów... Wiedziałem, że wszystko idzie normalnie, że nic złego już się nie może zdarzyć.

Poszedłem do Doroty-scenografki na herbatę. Jej pokój jest za sceną, więc mogłem łowić uchem kolejne kroki, otwarcia i zamknięcia drzwi do garderób. Wiedziałem kiedy wychodzi na scenę Kreon, kiedy Hajmon i Terezjasz. Porozmawiałem chwilę z Tomkiem, który jeszcze niedawno grał w "Lokomotywie" i "Białych nocach", a teraz kończy już I rok studiów.

Wróciłem na scenę kiedy kończył swą rozmowę z Kreonem Terezjasz. Posłuchałem Strażnika, Eurydyki (w czwartek była Macochą) i ostatniej piosenki. Potem posłuchałem braw. Trwały długo i były gorące. Bardziej gorące niż ten wieczór. Usłyszałem też dwukrotne, głośne "brawo!" Tomka Grochoczyńskiego. Krzyknąłem z kulisy do Mateusza- Strażnika: "Mateusz, to krzyczał dziekan", Mateusz miał oczy, jak młyńskie koła, bo przed spektaklem powiedziałem mu, że Grochoczyński już wyjechał. Bałem się, że się chłopak spali. Wybiera się do Akademii Teatralnej i obecność na sali dziekana Wydziału Aktorskiego tej uczelni mogła go doprowadzić do ataku niekontrolowanej tremy.

Posiedziałem godzinkę z pozostałymi jurorami, nasłuchałem się miłych słów, podpisaliśmy werdykt i około 23.00 wylądowałem w domu. W meczu Urugwaju z Ghaną trwała jeszcze dogrywka. Na karnych prawie zasnąłem, bo zmęczenie kumulujące się od kilku dni dało o sobie znać. Nie chcę nawet liczyć godzin snu przez ten tydzień. Może było ich w sumie 20? Może 15? Może jeszcze mniej? Nie ulega jednak wątpliwości, że po raz piąty- warto było! Jutro Kłóbka, w niedzielę finał i... Cały rok przed nami.

Jan Polak

dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 4

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  AUTORZY

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...

  You don't have t...
  ebay epn account...
  Niedziela
  Teatry Profilakt...
  NOC TEATRU - WAŻ...
  Próba :)
  Mam pytanie
  Po Witkacym
  Problem
  znów w teatrze

NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-