| Dzień przedostatni 04 lipca 2010, 14:17 |
 |
Wstałem bardzo rano- jak co dzień, od poniedziałku. Budziły się dopiero ptaki, kiedy otwierałem teatr. Usiadłem przy laptopie, żeby napisać coś o ostatnim dniu konkursowym, ale dostęp do poczty był niemożliwy. Wiele razy próbowałem się zalogować, w końcu - klnąc jak szewc- zrezygnowałem. Nienawidzę oporu wszelkiej materii! O 13.00 ruszyłem do Kłóbki, przed 14.00 nadjechały autokary wiozące naszych gości.
Dalej było, jak zwykle- czyli bardzo smacznie i trochę niezdrowo. Żurek z białą kiełbasą, biała kiełbasa bez żurku, kiełbasa z grilla, masło i smalec własnej roboty, ciasto drożdżowe i dżem- też wszystko własnej roboty. Zwolennikom zdrowej żywności pozostały tylko ogórki małosolne i pomidory. Jestem zwolennikiem zdrowej żywności, ale słabego charakteru, więc jadłem wszystko- na szczęście w niewielkich ilościach. Porozmawiałem przy okazji z przemiłymi dziewczynami z Niemieża i ich jeszcze milszą opiekunką, z Valerim, z opiekunką "Szkicu".
Na koniec wyprawiłem się nad jezioro. Tam było spokojnie, cicho i... gorąco. Wróciłem na mecz Argentyny z Niemcami, z goryczą przełknąłem porażkę tych pierwszych, potem wpadłem jeszcze raz do teatru i udało mi się opisać trzeci i ostatni dzień konkursowy. Wieczorem Hiszpanie wymęczyli zwycięstwo z nadspodziewanie dobrym Paragwajem. Spać poszedłem wyjątkowo wcześnie, bo tuż po północy.
Dzień był z jednej strony miły, bo beztroski, z drugiej trochę nostalgiczny, bo przedostatni. Jeszcze kilka godzin i wyjeżdżacie. Spotkamy się za rok!
Jan Polak
|
 |
|
|
|
|
|

|
|
| JAN POLAK |
 |

|
|
|
|
|
| TEATR IMPRESARYJNY |
 |
|
|
|
|
|
| NEWSLETTER |
 |
|
|
|
|
|
|
|