Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

Do zobaczenia, za rok…   06 lipca 2016, 13:13
Zakończył się XI Wakacyjny Festiwal Teatrów Dziecięcych zza Granicy. Obejrzałem go oczami organizatora, jurora i reżysera dwóch wieczorów gospodarzy. Szczególnie ta ostatnia rola była bardzo absorbująca, bo trzy próby generalne spektaklu „Szesnaście róż” musieliśmy odbyć nocami. W dzień obie sceny Teatru Impresaryjnego były zajęte: próby, warsztaty teatralne, spektakle konkursowe.

Zaczęło się w środę, 29 czerwca, plenerowym spektaklem Eunika w krainie cyrku (Plac Wolności), przemarszem na skwer obok Teatru i świetnym pokazem ogniowym Libertango.
Pierwszą generalną skończyliśmy około 24.00. W czwartek, od 10.00 warsztaty
i próby, o 15.30 I Dzień Konkursowy, o 20.00 Chrzest Polski, czyli jak to być mogło. Potem, co niektórzy mogli obejrzeć mecz, a my z Kasią Anzorge i Piotrkiem Matuszkiewiczem zaczęliśmy drugą generalną. W domu wylądowałem o 3.00
nad ranem. W piątek taki sam rozkład jazdy: próby, warsztaty, II Dzień Konkursowy, narada Jury ( w tym roku mieliśmy dość łatwe zadanie), wieczorem Cwaniaczek ,
a po nim trzecia generalna. W sobotę przed południem trochę luzu, wieczorem wielkie emocje: prapremiera Szesnastu róż. Nerwowe dni zostały nagrodzone wieloma komplementami. Mieszanka: świetne teksty i muzyka, niezwykle utalentowana aktorka, pomysł na fabularną całość, zaskakujące interpretacje znanych piosenek, interesujące opracowania muzyczne- to musiało wypalić. Nie wypalił tylko rewolwer na koniec spektaklu. Publiczność skwitowała to uśmiechem. W niedzielę krótka próba wyróżnionego spektaklu Nawrócenie i o 16.00 wręczenie nagród
i pożegnania. Towarzyszyły nam: Pani Prezydent Barbara Moraczewska i Pani Dyrektor Angelika Żychlewicz.


Tyle, w telegraficznym skrócie, od organizatora. Teraz opinia jurora.
Siedziałem w jury w doborowym i sprawdzonym od lat towarzystwie: Jolanta Wołłejko- aktorka, Tomasz Grochoczyński- aktor, reżyser, wieloletni wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie, Jerzy Rochowiak- dramaturg, krytyk teatralny.
Od lat, na każdym Festiwalu, wiele rozmawiamy o przedstawieniach naszych gości. Począwszy od literatury, która stanowi kanwę tych prezentacji, poprzez techniki inscenizacyjne, sposób prowadzenia młodych aktorów, do ostatecznego kształtu scenicznego tej pracy. Wiemy, że wielu z nich ma kłopoty niemal ze wszystkim:
z dostępem do polskiej literatury, miejscem na próby, skompletowaniem zespołu, możliwością nagrania ścieżki dźwiękowej itd., itd. Bierzemy to wszystko pod uwagę, staramy się pomagać ( książka, jako festiwalowy bilet, warsztaty, pomoc na próbach, rozmowy z instruktorami), ale w naszych ostatecznych ocenach najważniejszy jest TEATR. Jeśli ktoś ma ochotę go tworzyć, jest pracowity, otwarty na uwagi
i ma choćby odrobinę talentu wyczaruje go z niczego. Takie perełki objawiają się na każdym dotychczasowym Festiwalu. Podczas pierwszych edycji urzekała nas Wędrówka i jej „czarny teatr”, kilkakrotnie zaskakiwał Teatr My, dwa lata temu powaliła i nas, i publiczność Zaczarowana szkatułka, urzekał świeżością MiUD
i Wesoła szkoła, zapamiętaliśmy Przyjaciół ( tych z Litwy, i tych z Białorusi), rozbawiła nas do łez Gapa , pokazały się też z najlepszej strony polskie teatry.
W tym roku było kilka przedstawień, które zwróciły naszą uwagę, ale- jak mawiają młodzi- szału nie było. Główne nagrody: Oskar i pani Róża Teatru Wędrówka- bardzo dużo scenicznej prawdy u młodych aktorów, poruszająca tematyka, sprawność inscenizacyjna, ale przydałby się ołówek, czyli kilka skrótów w tekście; Mewa Teatru Talia- wiecznie aktualny problem: poszukiwanie wolności, wysmakowane środki inscenizacyjne, wielka wrażliwość młodzieży i reżyserki, ale też warto by było skreślić kilka zbyt sentencjonalnych, by nie rzec „plakatowych” myśli i oderwać się
w interpretacji tekstu od jego interpunkcyjnego zapisu na korzyść emocji Miłość do trzech pomarańczy Teatru My- bardzo teatralny i jeszcze bardziej szalony pomysł zagrania kilkunastu postaci przez trzy wykonawczynie ( przy okazji: pomysł osadzony w tradycji komedii dell’arte), polot inscenizacyjny, proste, efektowne kostiumy i takaż scenografia, tyle że dziewczyny nie do końca dźwignęły przedstawienie od strony aktorskie; to jest zadanie dla bardzo sprawnych aktorów. Przed nimi jednak jeszcze całe życie, są młode i utalentowane, z każdym kolejnym spektaklem będą zyskiwały pewność siebie i odwagę Laleczka z porcelany Teatru Przyjaciele z Litwy- młodzi ludzie opowiedzieli o sobie i rzeczywistości, która ich otacza, stawiając często
w sytuacjach na które oni ostatecznie się nie godzą; to wielki walor takich „szkolnych” przedstawień: mówić o sobie swoim własnym głosem, uwierzyliśmy im
i niedoskonałości inscenizacyjne, czy interpretacyjne zeszły na dalszy plan. Wyróżnienia: Mały Książę Teatru Nastolatek- bardzo dobra adaptacja tekstu, dzięki której zespół uniknął większości pułapek, jakie wiążą się z taką literaturą (czysta poezja i same „złote myśli”- bez żadnej złośliwości!), scena wymaga od czasu
do czasu ostrego konfliktu i mocnego słowa, natomiast Mały Książę jest tak subtelny
i delikatny, jak jego tytułowy bohater; kilka dobrych pomysłów (np. koła do hula-hop, jako planety) nie do końca wyzyskanych, staranność inscenizacyjna, trzeba jednak popracować nad słowem, bo poprawność artykulacyjna rozmywała się wraz
z trwaniem przedstawienia, w sumie obiecujący debiut na naszym Festiwalu Nawrócenie Teatru Lidziany- krótka etiuda ukazująca w syntetycznym skrócie: stworzenie człowieka, pokusy, którym jest on poddawany i którym ulega, powrót za sprawą ingerencji Boga do życia prawego; precyzyjnie, bez patosu i przede wszystkim z wyczuciem proporcji: czas trwania i możliwości kreacyjne twórców. Pozostałym zespołom zabrakło różnych elementów. Przede wszystkim owego wyczucia czasu, proporcji: słowo- podkład muzyczny (wiele scen „zatłukła” zbyt głośna muzyka), właściwych wyborów literackich, dbałości o szczegóły techniczne. Pojawił się też spektakl, który oglądaliśmy w bardzo dużych fragmentach w ubiegłym roku. Zmiana tytułu, inspiracji literackiej, podkładu muzycznego niewiele zmieniły.


Na wstępie tej części napisałem, że szału nie było, ale gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że nie było też spektakli, które powodowałyby pytanie: po co oni wyszli
na scenę. Na dwóch, trzech pierwszych Festiwalach zdarzały się klasyczne szkolne akademie: wierszyk, piosenka, taniec, od co najmniej 8 lat przyjeżdżają do nas PRZEDSTAWIENIA. Jedne lepsze, inne gorsze, jak to w teatrze. Ten Festiwal ma jedno podstawowe zadanie, które od początku spełnia. Uczy młodych Polaków mieszkających poza granicami Ojczyzny: języka, kultury, historii Polski.


Na koniec jeszcze podziękowania: Senatowi RP za środki finansowe, które stanowią podstawową bazę dla przeprowadzenia imprezy, darczyńcom za skuteczne uzupełnianie luki w festiwalowym budżecie, DKTK za współpracę głównie w liczeniu, wydawaniu i bilansowaniu tych pieniędzy, Agencji Artystycznej „Nowakowski- Impresariat” za imprezy towarzyszące, warsztaty, przedstawienia plenerowe i duży zastrzyk gotówki, uczestnikom i twórcom „wieczorów gospodarzy” za bezinteresowną pracę, pracownikom Teatru Impresaryjnego za wielogodzinny wysiłek, Pani Prezydent i Paniom Dyrektorkom za obecność na festiwalowych imprezach, włocławianom
za życzliwość, gorące przyjęcie naszych Gości i książki- bilety. Do zobaczenia.





dodał:Jan Polak   |   skomentuj: 1

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-