Teatr Ludzi Upartych     ul. Wojska Polskiego 13, 87-800 Włocławek, tel. 54 231 47 60
szukaj w serwisie:

„REWIZOR”   21 marca 2017, 9:36
Rosyjska klasyka pojawiała się w mojej pracy z „upartymi” bardzo często. Zaczęliśmy od „Oświadczyn” Antoniego Czechowa (spektakl realizowany dwukrotnie w różniących się obsadach). Potem były „Białe noce” Fiodora Dostojewskiego (z tym przedstawieniem gościliśmy nawet w Londynie, na zaproszenie Ireny Delmar, która od lat prezesuje Związkowi Artystów Scen Polskich Zagranicą). Sięgnęliśmy też po „Mistrza i Małgorzatę” Michaiła Bułhakowa i „Ożenek” Mikołaja Gogola. Teraz nadeszła pora na „Rewizora" tego samego autora.

Recepta na zrobienie „Rewizora” jest prosta. Trzeba mieć dziewięciu aktorów „charakterystycznych”, jedną amantkę z „charakterystycznym” zacięciem i jedną aktorkę „charakterystyczną” w średnim wieku. I dwóch statystów do ról epizodycznych. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało mi się, że takim zespołem dysponuję. Nim jednak praca rozkręciła się na dobre, przyszła pierwsza niemiła niespodzianka. Jeden z moich „upartych” panów postanowił dokształcić się „podyplomowo” i cała misterna układanka obsadowa zaczęła się chwiać. Nim wymyśliłem jakieś koło ratunkowe, następny „uparty” poleciał na kilka miesięcy do Australii. Na chwilę zwątpiłem, czy uda się jeszcze ten tytuł w naszym zespole uratować, ale… . Potrzeba matką wynalazków. Dwóch małomiasteczkowych plotkarzy: Dobczyńskiego i Bobczyńskiego zamieniłem na dwie plotkarki: Dobczyńską i Bobczyńska i można było spokojnie pracować dalej. Efekty tych naszych wysiłków już 27 marca, w Międzynarodowy Dzień Teatru, pokażemy publiczności. Zostało dziewięć nerwowych dni. Ostatnie próby przed zwyczajowymi trzema próbami generalnymi są najbardziej stresujące. Aktorów dopadają chwile zwątpienia, reżyser miota się między tymi, co na scenie i tymi, co za kulisami (scenograf, kostiumolog dźwiękowiec, elektryk), a nad całością gromadzą się coraz ciemniejsze chmury.

I tak ma być! Dwa razy w moje pracy scenicznej zdarzyło się, że dwa ostatnie tygodnie prób przebiegały w atmosferze niemal sielankowej. Wszyscy byli zadowoleni ze wszystkiego. Byliśmy skazani na sukces. Na premierze skazała nas publiczność: na wstyd, kompletną klapę, totalną porażkę. Pracowałem wtedy jeszcze jako aktor, było to wiele lat temu, ale pamiętam te lekcje i pamiętać je będę zawsze. Robię więc wszystko, by nikt z zespołu nie poczuł się za dobrze, by nikomu nie zaświtała w głowie myśl o nieuchronnym sukcesie, by nie obniżał się poziom konstruktywnej tremy, czujności, koncentracji. Wierzę też niezmiennie w efekty ciężkiej, wytężonej pracy. Nie oszczędzam ,zatem, moich aktorów i siebie. Od wielu dni próbujemy codziennie. Niektórzy nawet kilka razy dziennie, bo równocześnie z „Rewizorem” realizujemy jeszcze dwa kolejne spektakle. Przed nami pracowita sobota, niedziela, potem cały następny tydzień ( a tu w piątek jeszcze festiwal „Maski”!) i… No, właśnie, co kryje się za tym „i” przekonamy się już 27 marca.
Połamania języków, Uparci!

Jan Polak


dodał:Adrian D.   |   skomentuj: 0

S T A R T
  REPERTUAR
  LUDZIE TEATRU
  HISTORIA
  PRZEDSTAWIENIA
  NAGRODY I WYRÓŻNIENIA

  KONTAKT

JAN POLAK


TEATR IMPRESARYJNY


NA FORUM...


NEWSLETTER
Nowości na Twój mail!
  Teatr Ludzi Upartych © Wszelkie prawa zastrzeżone. 2008-